piątek, 19 października 2012

Dietetyczne jajeczne babeczki na śniadanie.

Ponieważ moje córki nie bardzo lubią jajka na miękko czy jajecznicę, wymyśliłam dla nich takie śniadaniowe babeczki.


Ponieważ nie zawierają tłuszczu, są dietetyczne i śmiało można je jeść na diecie. Smakują na ciepło, na zimno i nie tylko na śniadanie, myślę, że sprawdziłyby się jako fajna przekąska w ciągu dnia.

Składniki:
2 jajka
1 łyżka jogurtu naturalnego
kawałek czerwonej papryki
3 plasterki drobiowej szynki
2 płaskie łyżki otrąb pszennych
sól i przyprawy


Wykonanie:
Jajka ubiłam "sprężynką" z jogurtem, solą, suszonym lubczykiem i pietruszką. Dodałam otręby, drobno pokrojoną szynkę i paprykę, wymieszałam łyżką i wlałam do czterech  wyłożonych papilotkami foremek na muffinki. Piekłam je ok. 10 minut w temperaturze 200 stopni.
Takie babeczki są naprawdę przepyszne, jedna z córek stwierdziła, że smakują jak kurczak:) Do środka możemy napakować co tylko chcemy, mam ochotę na takie z cebulką i oliwkami.



Wpis dodaję do akcji: Nakarm się studencie.

czwartek, 18 października 2012

Domowe sushi.

Dzisiaj zapraszam na domowe sushi. Nie wiem ile to ma wspólnego z prawdziwym, oryginalnym sushi, ponieważ takiego nie jadłam, ale nie ma to dla mnie większego znaczenia. Ważne, że smakuje, fajnie wygląda, no i jest przyjemne w przygotowaniu :)


Składniki:
250g ryżu
30g octu ryżowego
3/4 łyżki cukru
1/2 łyżeczki soli

nori
ogórek zielony
łosoś wędzony na zimno
surimi
wasabi
sos sojowy do zamaczania kawałków gotowego sushi

Wykonanie:
Ryż gotować 20 min. na wolnym ogniu bez mieszania. Po wyłączeniu zostawić na 10 min pod przykryciem. Potem polać octem wymieszanym z cukrem i solą, delikatnie wymieszać.
Nakładać OSTUDZONY ryż na matową stronę nori na 2/3 powierzchni, zrobić wgłębienie (paseczek) i nałożyć odrobinę wasabi. Na to pasek ogórka i łososia. Suchy brzeg nori nasmarować odrobinę wodą. Zwinąć. Pokroić na 2cm kawałki. Jeść pałeczkami, zamaczając sushi w sosie sojowym.

Te danie przygotowała moja siostra, ja mam zamiar zrobić coś w rodzaju sushi dla dzieci. To znaczy w płaty nori zawinąć coś co lubią dzieci, a do zamaczania zrobić jakiś dip, bo przecież nie sos sojowy. Dam znać jak coś wymyślę:)









wtorek, 16 października 2012

Szarlotka sypana. Czekoladowa i pełnoziarnista.

Dzisiaj znowu przedstawię Wam przepis wszystkim znany, ale w mojej wersji. Lubię zmieniać i kombinować, udało mi się ze zwykłej, banalnej szarlotki zrobić zdrowe i naprawdę przepyszne ciasto.


 Składniki:
1,5 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
1,5 szklanki kaszy manny
3/4  szklanki cukru trzcinowego
5 łyżek kakao
3 łyżki miodu
2 łyżeczki proszku do pieczenia
4 łyżki płatków owsianych
15 dkg masła
ok. 7 jabłek


Wykonanie:
Najpierw  bardzo dokładnie zmieszałam w misce mąkę, kaszę, cukier, kakao i proszek do pieczenia i podzieliłam na trzy równe części.
Jabłka wraz ze skórką starłam na tarce o dużych oczkach i podzieliłam na dwie części.
Foremkę o wymiarach 23 x 23  wyłożyłam papierem do pieczenia i kolejno układałam w niej suchą masę, jabłka, znów suchą mieszankę, jabłka i na górę suche składniki.
Masło rozpuściłam i polałam wierzchnią warstwę ciasta, a żeby ładnie wsiąkło zrobiłam dziurki do samego dna patyczkiem do szaszłyków.
Aby uzyskać na cieście chrupiącą skorupkę posypałam wierzch płatkami owsianymi i polałam miodem.
Ciasto piekłam 40 minut w temperaturze 180 stopni. Powinno się je kroić jak dobrze ostygnie, ale dzieci nie mogły się już doczekać i kroiłam jeszcze ciepłe:)
Szarlotka bardzo dobrze smakuje zarówno na ciepło, jak i na zimno, a połączenie czekolady i jabłek dostarcza nam niesamowitych wrażeń smakowych:)



niedziela, 14 października 2012

Gałka oczna na Halloween.

Zrobiłam oko! Halloween się zbliża, więc jak co roku przygotowuję kilka "obrzydliwych" słodkości:) Przepis jest prosty,  dzieci same będą w stanie przygotować sobie takie oko. Ja zrobiłam jedno duże, kilogramowe oko, ale można użyć mniejszych miseczek i podać na stół więcej gałek ocznych.



Składniki:
1 kg dobrego twarogu (u mnie Imperial)
10 łyżek cukru pudu
sok i skórka z 1 dużej pomarańczy
5 łyżeczek żelatyny
niebieska galaretka
1 kostka czekolady
czerwony barwnik



Wykonanie:
Do miski włożyłam ser, cukier, sok  i skórkę z pomarańczy, dodałam żelatynę rozpuszczoną w 3 łyżkach wrzątki i krótko zmiksowałam. Całość umieściłam w misce z okrągłym dnem, wyłożoną folią spożywczą i schłodziłam w lodówce.
Galaretkę rozpuściłam w 1 szklance wrzątku i wylałam ją do płaskiego naczynia. Gdy stężała szklanką wycięłam tęczówkę i umieściłam ją na serowym oku. Źrenicę zrobiłam z rozpuszczonej czekolady. Żyłki malowałam cieniutkim pędzelkiem zanurzonym w żelowym barwniku spożywczym.

Taki deser nie tylko dobrze smakuje, ale też wygląda, co wrażliwsi mają opory przed skosztowaniem:)



Wpis dodaję do akcji: Halloween 2012

czwartek, 11 października 2012

Proste i tanie kotleciki z grochu.

Mój mąż nie je mięsa, więc robię kotleciki z różnych różności, z groch zrobiłam po raz pierwszy. Bardzo nam smakowały, no i zawsze to coś nowego w naszym menu. Inne w przeważającej części bezmięsne kotlety znajdziecie tutaj.


Składniki:
ok. 30 dkg grochu łuskanego
1 jajko
2 łyżki mąki
sól, pieprz
przyprawy (u mnie jak zwykle lubczyk)
bułka tarta i olej do smażenia


Wykonanie:
Najpierw ugotowałam groch aż do odparowania całego płynu. Ja akurat miałam rosół, więc w nim ten groch ugotowałam, ale groch ma wyraźny smak, więc w wodzie z przyprawami też się obroni.

Do całkowicie wystudzonego grochu dodałam jajko, sól, pieprz i lubczyk, wymieszałam ręką, formowałam kotleciki, obtaczałam w bułce tartej i smażyłam na rozgrzanym oleju. Tak przygotowane kotleciki trochę się rozpadały podczas pieczenia, więc dodałam 2 łyżki mąki pszennej, która uczyniła je zwartymi i zdecydowanie lepszymi.

Fajne są te kotlety, spróbujcie, polecam. Z dodatkiem warzyw mamy pełnowartościowy posiłek i jak zwykle co dla mnie najważniejsze cieszę się, że smakowały dzieciom:)



Przepis dodaję do akcji: Nakarm się studencie!

środa, 10 października 2012

Dietetyczne, przepyszne placki ziemniaczane z piekarnika.

Staram się zdrowo żywić moje dzieci, więc to normalne, że na ich talerzach tradycyjne placki ziemniaczane do tej pory nie miały prawa się znaleźć. Ja jednak przez zdrowe żywienie rozumiem także urozmaicenie i tak wymyśliłam doskonałą alternatywę tłustych i śmierdzących (przynajmniej dla mnie) placków ziemniaczanych!


Składniki:
1 filet z kurczaka
przyprawa do kurczaka
2 łyżeczki oleju
2 bardzo duże ziemniaki
1 marchewka
1 jajko
 kawałek czerwonej papryki
2 łyżki mąki pszennej pełnoziarnistej
przyprawy (u mnie sól, lubczyk, pietruszka i kozieradka)

Tylko tyle, a jaki efekt!

Wykonanie:
Kurczaka pokroiłam na drobne kawałeczki, posypałam przyprawa do kurczaka i najpierw obsmażyłam na patelni z 1 łyżeczką oleju, a potem poddusiłam dodając 1 łyżkę wody.

Na tarce o dużych oczkach starłam ziemniaki i marchewkę, połączyłam je z drobno pokrojoną papryką, mięsem, jajkiem i mąką. Całość wymieszałam i doprawiłam.

Blachę z wyposażenia piekarnika wyłożyłam papierem do pieczenia i posmarowałam łyżeczką oleju. Trzeba to zrobić, bo na nie natłuszczony papier placki się przyklejają. 

Na papier wyłożyłam masę ziemniaczaną formując placuszki i lekko je spłaszczając. Piekłam w temperaturze 200 stopni przez 40 minut, obracając placuszki w połowie pieczenia. Piekłam tak długo ponieważ moje placki były dosyć grube, jak zrobicie cieniutkie to pieczcie je odpowiednio krócej.

Do tych placków dobrze byłoby  dodać cebulę i czosnek, ale ja chciałam uzyskać delikatne danie, dostosowane dla małych dzieci. A żeby było jeszcze bardziej zdrowo podałam je z surówką z kiszonej kapusty.

Z podanej ilości składników wyszło mi 8 sztuk. Nie oszukujmy się tak przyrządzone placki oczywiście nie smakują jak tradycyjne placki ziemniaczane ponieważ prawie  nie zawierają tłuszczu, który jest nośnikiem smaku, ale dla nas były rewelacyjne! Smakowały tak...zdrowo:) Dla mnie najważniejsze jest, że dzieci zjadły ze smakiem i pytały, kiedy znowu będą na obiad placki z piekarnika.



Przepis dodaję do akcji: Ziemniaki w roli głównej!

poniedziałek, 8 października 2012

Pełnoziarniste ciasto bez tłuszczu

Mnóstwo już zdrowych ciast dzieciom upiekłam, ale takie jest pierwsze. Nie dodałam ani odrobiny tłuszczu, a ciasto jest miękkie i wilgotne. Uzyskałam taki zamieniając tłuszcz na owoce.


Składniki:
1,5 - 2 szklanek mąki
5 łyżek cukru trzcinowego (może być mniej)
3 gruszki (lub jabłka)
3 jajka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka mleka
2 łyżki namoczonych rodzynek
6 łyżek prażonych pestek dyni (można zamienić na orzechy czy słonecznik)
gorzka czekolada (im więcej tym lepiej)


Wykonanie:
Gruszki starłam na tarce, dodałam do nich jajka, cukier, mleko i proszek do pieczenia. Wymieszałam łyżką i dodawałam mąkę pszenną pełnoziarnistą. Piekłam to ciasto kilka razy i ilość mąki oscylowała między 1,5 a 2 szklankami. Zależy to też od owoców, które użyjemy. Zauważyłam, że ciasto z gruszkami jest lepsze i potrzebuję właśnie 2 szklanek mąki. Gdy używam jabłek, mąki należy dać mniej. Ogólnie ciasto ma być dosyć gęste.

Do wymieszanego ciasta dodałam rodzynki, pestki i drobno posiekaną tabliczkę gorzkiej czekolady. Całość lekko przemieszałam i przelałam do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Piekłam ok 40 minut w temperaturze 180 stopni.

Ciasto zwłaszcza z gruszkami jest przepyszne, wilgotne, ciężkie, mocno czekoladowe. Dzięki mące pełnoziarnistej jest też bardzo syte. Czasami część mąki zamieniam na otręby. Ciasto jest wtedy jeszcze zdrowsze, ale lekko traci na smaku:)

Jeśli jeszcze nie piekliście tego typu ciast naprawdę Wam polecam spróbować, moje czteroletnie bliźniaczki takie ciasta chętnie zjadają, podczas gdy na torty czy kremówki, nawet spojrzeć nie chcą:)

Ten wpis, dedykuję mojej przyjaciółce Ali, dla której piekłam to ciasto:)



piątek, 5 października 2012

Ciasto mega cytrynowe.

Jeśli odważycie się upiec to proste w sumie ciasto, przygotujcie się na eksplozję smaku. Przy każdym kęsie kubki smakowe szaleją, kwaśny i słodki smak mieszają się ze sobą tworząc mieszankę iście wybuchową:)
To najbardziej cytrynowe ciasto jakie kiedykolwiek jadłam. Nie cierpię cytrynowych słodyczy kupionych w sklepie, nie pasuje mi ten chemiczny posmak, fuj. W tym cieście czuje się tylko świeżo wyciśniętą cytrynę i mimo, że ciasto jest dosyć słodkie, po jednym kawałku sięgamy po następny, następny i jeszcze jeden...


Składniki:
5 cytryn
2 szklanki mąki
2 szklanki cukru
3 jajka
25 dkg margaryny
2 łyżeczki proszku do pieczenia


Wykonanie:
Jako, że mam tendencję do zmniejszania ilości cukru w przepisach i wiem, że wiele z Was też tak robi, od razu zaznaczam - nie róbcie tego. W tym cieście o to chodzi, żeby było słodkie i kwaśne jednocześnie.
Margarynę zmiksować 1 szklanką cukru, nadal miksując dodać jajka, mąkę i proszek do pieczenia.
Ciasto wylać do tortownicy (ok.30cm) wyłożonej papierem do pieczenia, piec ok. 40 minut w temperaturze 180 stopni.
Gdy ciasto się piecze, cytryny umyć, wyparzyć wrzątkiem, zetrzeć z nich skórkę i wycisnąć sok. Do soku wrzucić startą skórkę i 1 szklankę cukru. Upieczone i jeszcze gorące ciasto wyjąć z piekarnika, ponakłuwać gęsto np. patyczkiem do szaszłyków do samego dna i polać wcześniej przygotowanym sokiem. Kroić po całkowitym ostygnięciu.
Żadne słowa nie opiszą smaku tego ciasta, jak powiedziała moja siostra, która upiekła to ciasto: Wygląda zwyczajnie, smakuje niezwyczajnie :)
Źródło. 



środa, 3 października 2012

Przepyszne kotleciki ziemniaczano pomidorowe.

To danie powstało przypadkiem. Planowałam zrobić coś zupełnie innego, ale wrzuciłam wszystko do jednej miski i wyszło danie tak dobre, że z pewnością jeszcze nie raz je powtórzę:)



Chciałam zrobić coś w rodzaju takich placuszków, tylko w panierce z sosem pomidorowo cebulowym, pisałam o nim tutaj. Trudno podać dokładną ilość składników, bo to dania, które robi się "na oko", ale spróbuję.


Składniki:
ponad kg ugotowanych ziemniaków
ok. 6 łyżek mąki pszennej
1 jajko
przyprawa do ziemniaków

2 cebulę
1 puszka pomidorów
4 łyżki jogurtu naturalnego
lubczyk, kozieradka
sól i cukier



Wykonanie:
Ziemniaki ugotowałam, dokładnie ugniotłam tłuczkiem i odstawiłam do wystudzenia. Cebulkę drobno pokroiłam i lekko poddusiłam na 1 łyżce oleju, dodałam puszkę pomidorów i całość smażyłam, aż większość wody odparowała. Doprawiłam jogurtem, lubczykiem, kozieradką, solą i cukrem i całość przełożyłam do wystudzonych ziemniaków. Dodałam mąkę, jajko i przyprawę do ziemniaków, całość wymieszałam dłonią. Ciasto miało dosyć lekką i klejącą konsystencję, więc porcję ciasta łyżką kładłam na talerz z bułką tartą i wtedy łatwiej było formować kotlety, które smażyłam z dwóch stron na gorącym oleju. Przed podaniem oszuszałam je papierowym ręcznikiem.
Mimo, że to danie do zdrowych nie należy, a nawet jest dosyć ciężkie, to było naprawdę smaczne i  jeszcze do niego wrócę. Mnie kotleciki najlepiej smakowały z kleksem zwykłego jogurtu naturalnego, a mężowi z dipem czosnkowym.


Przepis dodaję do akcji: Ziemniaki w roli głównej!

wtorek, 2 października 2012

Tort czekoladowy z bezą

Uwielbiam niebanalne wypieki, takie które zaskakują wyglądem. Ten torcik ślicznie wygląda z zewnątrz, ale także po przekrojeniu. Ciemny biszkopt, czekoladowy krem z gorzką czekoladą i migdałami, otulony białą, delikatną bezą. Słodki okrutnie, ale naprawdę pyszny!


Składniki:
biszkopt kakaowy (np.taki )
1 opakowanie Śnieżki
3 łyżki ciemnego kakao
200 ml mleka
2 gorzkie czekolady
10 dkg mielonych migdałów
kilka łyżek dżemu (u mnie malinowy)

5 białek
20 dkg cukru pudru


Wykonanie:
Najpierw upiekłam biszkopt zmieniając część mąki ciemnym kakao. Po ostudzeniu przekroiłam go na trzy części.
Śnieżkę ubiłam z mlekiem, dodałam 1 tabliczkę czekolady rozpuszczonej i przestudzonej, oraz migdały i 1 tabliczkę czekolady drobno pokrojonej. Można oczywiście zrobić identyczną masę na śmietanie kremówce, ale ja jej nie lubię i rzadko używam.
Biszkopt przełożyłam dżemem i masą w następujący sposób:
1. biszkopt
2. dżem
3. biszkopt
4. masa czekoladowa
5. biszkopt
6. masa czekoladowa
Boków tortu nie smarowałam już masą czekoladową. Białka ubiłam na sztywno z cukrem pudrem i powstałą bezą posmarowałam cały tort. Palcami skubałam bezę, aby uzyskać pożądaną fakturę tortu i na koniec delikatnie potraktowałam bezę palnikiem, co okazało się fajną zabawą:) Pomysł na tę bezową chmurkę znalazłam tutaj.