Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ze starych książek.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ze starych książek.. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 sierpnia 2012

Biszkopt. Mój ulubiony przepis.


Przepis na ten biszkopt znalazłam w baaardzo starej książce kucharskiej, którą dostałam od teściowej. Tytułu niestety nie znam, bo książka jest w ciężkim stanie i okładki nie ma. Ten biszkopt zawsze mi się udaje, dobrze się kroi i nie jest gumowy, może któraś z was zechce spróbować:)

  
Składniki:
6 jajek
20 dkg mąki
25 dkg cukru pudru (daje ok 15 dkg cukru zwykłego)


Wykonanie:
Białka ubijam z połową cukru, żółtka miksuję z resztą cukru. Do masy żółtkowej przesiewam trochę mąki, dodaję trochę piany z białek, znów mąka i piana i tak dodaję je warstwami, aż do wykończenia składników. Teraz wszystko mieszam drewnianą łyżką, powoli i delikatnie. Ciasto przekładam do formy wyłożonej papierem do pieczenia (tylko spód formy) i piekę w 180 stopniach do suchego patyczka.
 Zawsze wkładam biszkopt do maksymalnie nagrzanego piekarnika czyli 250 stopni i w momencie włożenia formy zmniejszam temperaturę do 180 stopni.
Biszkopt zawsze wychodzi i jest równiutki. Jeśli chcę uzyskać biszkopt kakaowy odejmuję 3 łyżki mąki i dodaję 3 łyżki kakao. Czasami dodaję łyżeczkę proszku do pieczenia, ale nie widzę różnicy w jakości ciasta.


czwartek, 9 sierpnia 2012

Legumina według Ćwierczakiewiczowej.



Przepis na ten deser znalazłam w książce Lucyny Ćwierczakiewiczowej "365 obiadów". Fajnie się czyta takie stare przepisy, autorka używa nieznanych dzisiaj składników, wiecie co to AMORETKI? :)
Co mnie zdziwiło ta znakomita kucharka używała w swojej kuchni tapioki i wody z kwiatu pomarańczy! Ja uwielbiam tę wodę, ale stosunkowo niedawno ją odkryłam, a tu proszę znalazłam przepis z jej użyciem w książce, której pierwsze wydanie miało miejsce w 1858 roku! Poza tym te kwart, łuty, młode masło czy ucieranie massy - uwielbiam! A co powiecie na takie zdanie: Gramatka z piwa jest to kalteszal na ciepło" :)

 Tak wygląda przepis oryginalny.


Moja wersja.




Składniki:
1 woreczek ryżu
3 łyżki dżemu wiśniowego
3 białka
ok. 15 dkg cukru
kilka łyżek mielonych migdałów


Wykonanie:
Ryż ugotowałam, wymieszałam z dżemem, wyłożyłam do foremki. Białka ubiłam z cukrem i ułożyłam na ryżu, posypałam migdałami i zapiekałam ok. pół godziny w temperaturze 150 stopni z włączonym tylko górnym grzaniem, na ostatnie kilka minut foremkę wsunęłam na górny poziom piekarnika, żeby beza się ładnie przypiekła. Szczerze mówiąc przypiekła się za bardzo, ale właśnie te ciemne partie były najlepsze:)
Bardzo nam ten deser smakował, ale on jest tylko dla tych co się lubią na maksa zasłodzić:) Jeszcze kiedyś go zrobię, ale użyję tylko jednego białka.